3/26/2014

Zapiekanka z kaszy gryczanej





Powiem nieskromnie, że to mój największy kulinarny sukces od czasu puszystego placucha. Wszystko-mająca zapiekanka z kaszy gryczanej, co pachnie jak pizza i smakuje... wybornie! Każdy kęs rozpieszcza podniebienie. Nie da się opisać słowami, trzeba spróbować. Niech najlepszą recenzją tej zapiekanki będzie telefon od mamy, po przepis 'bo super było!'. A wtedy jeszcze przepisu nie było ;) Dlatego dzisiaj powtórka, z dokładnym odnotowaniem, co, gdzie, ile, kiedy, jak. Kaloryczny widok? Nie, nie. Pustych kalorii tu nie znajdziesz. Znajdziesz za to wszystko, czego Ci trzeba - złożone węglowodany, białko, zdrowe tłuszcze.
Ślinka cieknie? Przygotuj dużą patelnię i zaczynamy.



Składniki: (4-5 porcji)
  • 200g kaszy gryczanej (2 woreczki)
  • 50g fasoli adzuki (lub innej)
  • 2 papryki
  • 350g pieczarek
  • 2 średnie cebule
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżki suszonego, otartego oregano
  • sól, chilli, kilka kropli octu jabłkowego
  • kilka łyżek oliwy z oliwek
  • opakowanie startej mozzarelli (150g)

Fasolę i kaszę ugotować wg przepisów na opakowaniach (kaszę nieco krócej - al dente!). Można to zrobić dzień wcześniej, co zasadniczo przyspieszy pracę w dniu wielkiego gotowania. Nie solić!


Umyć pieczarki, zostawić na sitku. Paprykę pokroić w większą kostkę, cebulę w ćwierć talarki. Podsmażyć na większej ilości oliwy (powiedzmy 5 łyżek). Tu przyda się większa patelnia ;) W międzyczasie pokroić pieczarki w plasterki i od razu wrzucić je na patelnię, nie mieszać. Zmniejszyć ogień, posolić (łyżeczkę, nie bać się, że to dużo - kasza i fasola nie były solone), dodać oregano i chilli. Po chwili wymieszać i smażyć dalej na najmniejszym ogniu kilka minut, aż pieczarki 'puszczą' wodę. Dodać kilka kropli octu, wymieszać.


Kiedy warzywa się duszą, wymieszać w misce kompletnie wystudzone kaszę i fasolę, dodać koncentrat pomidorowy i połowę mozzarelli, dokładnie połączyć. Dodać warzywa z patelni razem z wodą z pieczarek (dzięki niej kasza 'dojdzie' podczas pieczenia). Wymieszać, powstrzymać się przed podjadaniem, a jedynie spróbować, czy jest wystarczająco przyprawione ;) Przełożyć do formy - u mnie mała tortownica (20cm) przetarta oliwą z oliwek, u rodziców użyłam naczynia żaroodpornego i to jest opcja najlepsza. Masę uklepać i wyrównać, posypać równomiernie pozostałym serem. Przykryć szczelnie folią aluminiową (lub pokrywą, jeśli używasz naczynia żaroodpornego) i wstawić do rozgrzanego piekarnika (200°C). Po 20 minutach pieczenia zdjąć folię i trzymać w piekarniku jeszcze przez 10 minut, aż ser ładnie się spiecze. 







Po upieczeniu zapiekanka powinna trochę odpocząć. Polecam postawić formę na kratce, szybciej się przestudzi i dół za bardzo nie rozmięknie. Oddzielić nożem zapiekankę od brzegów formy, delikatnie zdjąć obręcz. I tu uwaga: zapiekanka absolutnie nie trzyma fasonu na talerzu. Dodanie do masy dwóch jaj powinno załatwić sprawę. Mi nie przeszkadza, że całość rozsypuje się na talerzu. Forma nie ma żadnego znaczenia w obliczu takiej uczty ;) 





Jeść, częstować znajomych i zjeść dokładkę :)

Mi
ęsożercy fasolę mogą zastąpić dobrej jakości mięsem mielonym. Wystarczy je podsmażyć przed dodaniem do kaszy ;) 

8 comments:

Agnes J. said...

Muszę to zrobić! Wygląda obłędnie :D WOW!!

Anonymous said...

naaaaaaaaaaaaaajs ;)

setterka said...

No i już zapisuje.

Twoje przepisy są super,może pomyśl o pracy w tym zawodzie? :D Albo otwórz restauracje:)

FitFoxes said...

Już wiem, że na pewno by mi smakowała. Moje klimaty! W ogóle fasola przeżywa u mnie renesans po ostatniej zapiekance.

Marta Łukasik said...

Haha, jeju, bardzo mi miło :D Może kiedyś? :)

jerry w said...

Jeden woreczek kaszy to sto gram. Na pewno dodać dwa ?

Marta Łukasik said...

Dwa, dwa! Mój błąd! W końcu to porcja dla kilku osób! ;)

egoinvicta said...

Znów Twój przepis trafia na listę moich ulubionych. Zrobiłam, dodałam coś od siebie i nawet mój luby,który do wszystkiego co ma potencjał zdrowego jedzenia podchodzi z nieufonością, zajadał się tą zapiekanką aż miło:)