4/02/2015

Jak odżywiać się szybko i zdrowo, czyli jarmuż na parze



Ostatnio stałam się strasznie sprytną bestią i nauczyłam się gotować w taki sposób, że jedzenie robi się praktycznie samo. Piekę dwie pieczenie na jednym ogniu - i to bez mięsa! Jak? Na parze!
Na dole, w wodzie - kasza/ryż/fasola/soczewica/cokolwiek innego; na górze, na durszlaku - warzywa. Dokonałam przy okazji kolejnego kulinarnego odkrycia - jarmuż gotowany na parze. Jest pyszny! Warzywa rozpływają się w ustach, ocet jabłkowy cudownie przełamuje smak, a dodatek chilli nadaje przyjemnej ostrości.

Uwierzcie - prościej, zdrowiej i smaczniej już chyba* się da :) 

(*- dopóki nie wymyślę czegoś nowego)

Spragnionych przepisu odsyłam do drugiej części postu, spragnionych rad, by żyło się lepiej zapraszam do następnego wersu.

Najpierw kilka słów o tym jak usprawnić sobie pracę w kuchni. Albo inaczej: jak ja usprawniam sobie pracę w kuchni:

  •  ZAPASY zawsze mam w domu zapas suchego węglowodanowo-białkowego prowiantu: fasolę azuki, soczewicę, cieciorkę itp. i kaszę. ZAWSZE coś jest. Zawsze staram się mieć zapas. Od biedy, w czasie kryzysu lub przyczyn losowych można coś z kaszy i strączkowca coś wyczarować. Nie jestem zwolennikiem kupowania dużych ilości jedzenia, świeże produkty kupuję na bieżąco, ale te suche, w domu muszą być o każdej porze dnia i nocy.
  • PLANOWANIE - kiedy namaczam i gotuję strączki, źródło białka w mojej diecie, przygotowuję ich więcej, tak aby dorzucać je do kilku posiłków. Nie jest to monotonne, bo zawsze można dodać różne warzywa i przyprawy tworząc kompletnie inne dania. Jest to też oszczędność energii i czasu, po co gotować codziennie przez 3 dni samą fasolkę, skoro można to zrobić raz, a dobrze. Ugotowana fasolka wytrzyma w lodówce spokojnie kilka dni.
  • PRZYPRAWY I ZIOŁA- o tych powstanie osobny post. Bez nich potrawy nie istnieją. I bynajmniej nie mówię tu o soli, bez której spokojnie można sobie poradzić używając octu jabłkowego i ziół. Dzięki przyprawom, każdego dnia można jeść potrawę o zupełnie innym charakterze, dzięki czemu nie ma mowy o monotonii. Zawsze staram się mieć komplet różnych przypraw w domu. Kiedy widzę, że coś się kończy, z uprzedzeniem kupuję nowe opakowanie. 

Gotowanie w domu daje pewność, że to, co jemy jest zdrowe i wartościowe. A poza tym, jest po prostu tańsze. Nawet używając mojej fancy fasolki azuki. Wydaje się, że 7zł na 400-gramowe opakowanie to sporo, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Takie opakowanie wystarczy mi na co najmniej 10 obiadów (albo i więcej!), a mięso kupione za taką kwotę starczy na jakieś dwa. Ups, chyba 1:0 dla mnie :D


Jarmuż na parze


Składniki (1porcja):

  • dwie garści pokrojonego jarmużu 
  • garść ugotowanej fasolki azuki (lub innego strączkowca) lub ugotowane na twardo jajo
  • kilka pomidorków koktajlowych (lub inne warzywo - polecam marchew/paprykę/pieczarki)
  • kasza pęczak (lub inna, ale to tego dania tą polecam szczególnie) 
  • ocet jabłkowy, przyprawy


W wyższym garnku wstawić wodę na kaszę, na górę nałożyć durszlak (liczę na Waszą inteligencję i nie dodaję, że durszlak powinien być metalowy). Wyłożyć na niego pokrojony jarmuż (nawet tej krojony z biedro należy pokroić drobniej, zwłaszcza łodygi) i opcjonalnie inne warzywa. Przykryć.

Gdy woda zacznie się gotować, zdjąć durszlak z warzywami, wsypać kaszę przepłukaną najpierw na sitku, nałożyć durszlak z powrotem i gotować pod przykryciem, na małym ogniu przez ok. 20 minut (aż kasza się ugotuje).

W misce połączyć warzywa, fasolkę i kaszę, dodać przyprawy - u mnie łyżeczka octu jabłkowego, szczypta chilli, oregano, suszona cebula i czosnek.

Innego dnia ugotowałam jarmuż z cukinią marchewką pokrojonymi w półtalarki, które wszamałam z kaszą jaglaną, jajem oraz jogurtem naturalnym z dodatkiem przypraw - PYCHA!



Polecam.

Jedzenie robi się samo, wystarczy wstawić, odcedzić i przyprawić. 

2 comments:

setterka said...

Jarmuż na patelni teflonowej i chrupiące liście ,omonomomon :D

FitHealthyLife said...

Nie jadłam tej potrawy :)
Pozdrawiam,
Fit-healthylife.blogspot.com